środa, 16 maja 2018
wtorek, 15 maja 2018
czwartek, 10 maja 2018
wtorek, 11 kwietnia 2017
Dekorowanie jajek suszonymi kwiatami, liśćmi i rdzeniem situ rozpierzchłego.
Do dekoracji kwiatami, używam kleju do decoupage lub kleju o nazwie magik.
Kwiaty/liście suszę lub prasuję (włożone pomiędzy kartki papieru/ręczniki papierowe).
Oklejam nimi oczyszczone wydmuszki jajek, zabezpieczam klejem z dodatkiem lakieru lub lakierem.

Na zdjęciu wydmuszka z gęsiego jaja.
Do dekoracji używam również rdzenia situ rozpierzchłęgo.
Delikatnie wyjmuję go ze środka łodygi.
Dekoruję nim jajka, przyklejam za pomocą kleju uniwersalnego (magik).
Rdzeń musi być świeży, nie można go wyjąć i zostawić nawet na kilka godzin. Przesuszony, będzie pękał podczas dekorowania.
czwartek, 27 października 2016
Kasztanowiec zwyczajny. Środki czyszczące z kasztanów.
Kasztanowiec należy do rodziny mydleńcowatych i wszystko jasne...
Kiedyś natknęłam się na informację, że nawet Wikingowie wykorzystywali owoce kasztanowca i inne naturalne źródła saponin do prania oraz higieny osobistej. Nie wiem ile jest w tym prawdy (Kasztanowiec podobno pochodzi z Bałkanów, w Polsce rośnie chyba od XVI wieku, ale zapewne dla Wikingów żadna odległość nie była problemem ;) )
W owocach kasztanowca znajdują się saponiny. Są one naturalnymi substancjami pieniącymi się, usuwającymi napięcie powierzchniowe wody. Saponiny zawarte w owocach kasztanowca - escyna, mają zastosowanie nie tylko kosmetyczne, ale również lecznicze. Zapobiegają wysuszaniu się skóry, powstawaniu pajączków, pomagają wzmocnić naczynia krwionośne. Dzięki tym właściwościom kosmetyki wytwarzane z owoców kasztanowca nadają się nawet do cery naczynkowej oraz są polecane osobom cierpiącym z powodu żylaków lub egzemy. Kosmetyki z owoców kasztanowca poprawiają wygląd skóry oraz ujędrniają ją.
Jestem w takcie eksperymentowania, może uda mi się zrobić domowy krem do rąk z dodatkiem kasztanów. Jednak z tym należy bardzo uważać, ponieważ saponiny po dostaniu się do przewodu pokarmowego, mogą powodować nudności, wymioty, biegunkę (oczywiście przy dużych ilościach, małe ilości saponin czasami są używane podczas odchudzania - przykładowo napar z gwiazdnicy, ale o tym innym razem ;) ).
Po użyciu płynu/pasty, należy dokładnie spłukać umyte naczynia, najlepiej ciepłą lub gorącą wodą, aby nie zafundować domownikom "kuracji oczyszczającej", delikatnie zwanej biegaczką.
Podczas używania płynu z kasztanów do prania białych ubrań, warto dodać choć odrobinę sody, aby nie szarzały. Do prania można używać także całych lub pokrojonych kasztanów, umieszczonych w woreczku, nawet surowych.
W celu mycia rąk, można łączyć płyn z "kisielem" z siemienia lnianego.
Płynu z kasztanów można użyć również, jako płynu do kąpieli. Warto dodać odrobinę ulubionego olejku eterycznego (lub mieszanki kilku olejków).
Taki płyn niestety ma bardzo krótką trwałość, z tego powodu porcję przygotowuję według potrzeb, najlepiej na max 2 dni przechowuję go w lodówce, dopóki nie zacznie fermentować.
Kasztany do produkcji tych środków i kosmetyków nie muszą być świeże. Nie mogą być spleśniałe. Wysuszone kasztany wystarczy obrać i przez noc moczyć w zimnej wodzie, następnie przygotować kosmetyki wg opisów, które można znaleźć tu:
http://kinazakinaza.blogspot.com/2016/10/srodki-czyszczace-i-piorace-z-kasztanow.html
Mydła kasztanowe nie są trwałe, jednak gotową masę można także wysuszyć, a w trakcie suszenia, rozetrzeć na proszek. Nadaje się on do przygotowania maseczki: po zmieszaniu z odrobiną gorącej wody, olejku eterycznego, witaminy E. Można przygotować z niego peeling, wystarczy dodać gorącą wodę i pastą delikatnie pocierać skórę. Natomiast do skóry zrogowaciałej można użyć pasty wymieszanej z odrobiną maku lub kaszy jaglanej. Proszku można również używać do szorowania zabrudzeń wielu powierzchni, armatury, mycia rąk po silnym zabrudzeniu oraz zapierania plam na ubraniach (nie jest porównywalny z odplamiaczami, ale niektórym - świeżym plamom daje radę).
Podobno preparaty z kasztanów świetnie nadają się do mycia włosów. Jestem na etapie poszukiwań składnika, który zagwarantowałby, że po takiej pielęgnacji na pewno uda mi się je rozczesać. Póki co wiem jedynie, że mogą pomóc w pielęgnacji niezbyt długich włosów (lub nie tak łatwo plączących się, jak moje).
Podczas gotowania kasztany pachną podobnie do ziemniaków. Należy dopilnować, aby nikt nie kosztował kasztanów na żadnym z etapów produkcji.
Nie kroję kasztanów na desce do krojenia produktów spożywczych, a noże dokładnie myję.
Liści kasztanowca również można użyć do mycia. Wystarczy zgnieść je na papkę i zmieszać z odrobiną wody.
Badylka na fb: https://www.facebook.com/Badylka-659000137576920/?fref=ts
Kiedyś natknęłam się na informację, że nawet Wikingowie wykorzystywali owoce kasztanowca i inne naturalne źródła saponin do prania oraz higieny osobistej. Nie wiem ile jest w tym prawdy (Kasztanowiec podobno pochodzi z Bałkanów, w Polsce rośnie chyba od XVI wieku, ale zapewne dla Wikingów żadna odległość nie była problemem ;) )
W owocach kasztanowca znajdują się saponiny. Są one naturalnymi substancjami pieniącymi się, usuwającymi napięcie powierzchniowe wody. Saponiny zawarte w owocach kasztanowca - escyna, mają zastosowanie nie tylko kosmetyczne, ale również lecznicze. Zapobiegają wysuszaniu się skóry, powstawaniu pajączków, pomagają wzmocnić naczynia krwionośne. Dzięki tym właściwościom kosmetyki wytwarzane z owoców kasztanowca nadają się nawet do cery naczynkowej oraz są polecane osobom cierpiącym z powodu żylaków lub egzemy. Kosmetyki z owoców kasztanowca poprawiają wygląd skóry oraz ujędrniają ją.
Jestem w takcie eksperymentowania, może uda mi się zrobić domowy krem do rąk z dodatkiem kasztanów. Jednak z tym należy bardzo uważać, ponieważ saponiny po dostaniu się do przewodu pokarmowego, mogą powodować nudności, wymioty, biegunkę (oczywiście przy dużych ilościach, małe ilości saponin czasami są używane podczas odchudzania - przykładowo napar z gwiazdnicy, ale o tym innym razem ;) ).
Po użyciu płynu/pasty, należy dokładnie spłukać umyte naczynia, najlepiej ciepłą lub gorącą wodą, aby nie zafundować domownikom "kuracji oczyszczającej", delikatnie zwanej biegaczką.
Podczas używania płynu z kasztanów do prania białych ubrań, warto dodać choć odrobinę sody, aby nie szarzały. Do prania można używać także całych lub pokrojonych kasztanów, umieszczonych w woreczku, nawet surowych.
W celu mycia rąk, można łączyć płyn z "kisielem" z siemienia lnianego.
Płynu z kasztanów można użyć również, jako płynu do kąpieli. Warto dodać odrobinę ulubionego olejku eterycznego (lub mieszanki kilku olejków).
Taki płyn niestety ma bardzo krótką trwałość, z tego powodu porcję przygotowuję według potrzeb, najlepiej na max 2 dni przechowuję go w lodówce, dopóki nie zacznie fermentować.
Kasztany do produkcji tych środków i kosmetyków nie muszą być świeże. Nie mogą być spleśniałe. Wysuszone kasztany wystarczy obrać i przez noc moczyć w zimnej wodzie, następnie przygotować kosmetyki wg opisów, które można znaleźć tu:
http://kinazakinaza.blogspot.com/2016/10/srodki-czyszczace-i-piorace-z-kasztanow.html
Mydła kasztanowe nie są trwałe, jednak gotową masę można także wysuszyć, a w trakcie suszenia, rozetrzeć na proszek. Nadaje się on do przygotowania maseczki: po zmieszaniu z odrobiną gorącej wody, olejku eterycznego, witaminy E. Można przygotować z niego peeling, wystarczy dodać gorącą wodę i pastą delikatnie pocierać skórę. Natomiast do skóry zrogowaciałej można użyć pasty wymieszanej z odrobiną maku lub kaszy jaglanej. Proszku można również używać do szorowania zabrudzeń wielu powierzchni, armatury, mycia rąk po silnym zabrudzeniu oraz zapierania plam na ubraniach (nie jest porównywalny z odplamiaczami, ale niektórym - świeżym plamom daje radę).
Podobno preparaty z kasztanów świetnie nadają się do mycia włosów. Jestem na etapie poszukiwań składnika, który zagwarantowałby, że po takiej pielęgnacji na pewno uda mi się je rozczesać. Póki co wiem jedynie, że mogą pomóc w pielęgnacji niezbyt długich włosów (lub nie tak łatwo plączących się, jak moje).
Podczas gotowania kasztany pachną podobnie do ziemniaków. Należy dopilnować, aby nikt nie kosztował kasztanów na żadnym z etapów produkcji.
Nie kroję kasztanów na desce do krojenia produktów spożywczych, a noże dokładnie myję.
Liści kasztanowca również można użyć do mycia. Wystarczy zgnieść je na papkę i zmieszać z odrobiną wody.
Badylka na fb: https://www.facebook.com/Badylka-659000137576920/?fref=ts
niedziela, 21 sierpnia 2016
Mikołajek
W miejscu, gdzie nie kosiliśmy trawy pojawiły się dorodne okazy mikołajka. W ten sposób zdobyliśmy własne nasiona i zagościł u nas już na stałe. Roślin dziko rosnących nigdy nie przesadzaliśmy, aby ich nie niszczyć.
Bardzo łatwo go rozpoznać, ma piękny niebieskawy odcień pędów, liści i kwiatostanów oraz drobne niebieskie kwiaty. Mikołajek jest zaliczany do roślin miododajnych, od czerwca/lipca do września wabi owady m.in. pszczoły, trzmiele i motyle. Jego uprawa i pielęgnacja jest wyjątkowo łatwa. Nie ma specjalnych wymagań dotyczących stanowiska i gleby, idealnie nadaje się jako roślina ozdobna do bardzo nasłonecznionych lub półcienistych ogródków, a podlewać go powinniśmy jedynie podczas suszy. Należy do rodziny selerowatych, najlepiej rośnie na glebach piaszczystych i wapiennych, występuje nawet na zasolonych. Nie wykluczamy sadzenia go na glebach żyznych, dzięki temu można uzyskać dorodne i bardzo dekoracyjne okazy, które po zasuszeniu pasują do rozmaitych dekoracji. Przy rozmnażaniu z nasion wysiewamy w marcu, najpóźniej w kwietniu i przesadzamy do gruntu pod koniec maja lub w czerwcu. Świetnie zimuje w gruncie, jest mrozoodporny. Nie zawsze udaje się rozmnożyć go przez podział, jednak jest to możliwe, na wiosnę lub jesienią. Jedynymi problemami podczas uprawy mogą być mszyce i czasami łamiące się łodygi. Na mszyce polecam zastosować kilka biedronek ;) lub gnojówki roślinne. Natomiast bardzo wysokie łodygi (powyżej 70cm) warto przywiązać np. do dekoracyjnego patyczka. Ładnie prezentuje się w zakątkach naturalistycznych, na rabatach z innymi bylinami, skalniakach, a nawet balkonach i tarasach. Warto zestawić go z roślinami mającymi niebieskawe lub srebrzyste liście i kwiaty. Toleruje także sąsiedztwo jeżówek, krwawnika, słoneczników i rudbekii.
Już w starożytności były znane jego właściwości lecznicze. W medycynie naturalnej często był stosowany jako środek przeciwgorączkowy, przeciwbólowy, żółciopędny, moczopędny, przeciwbakteryjny, przeciwgrzybiczy (hamuje wzrost Candida albicans - wywołującego grzybicę pochwy, niektóre gatunki działają na gronkowca złocistego), a także jako środek wykrztuśny i poprawiający przemianę materii. Jest uznawany za roślinę mającą działanie afrodyzjakalne ze względu na zawartość miedzi oraz cynku. Korzeń podawany był osobom zmagającym się z chorobą nowotworową, ma działanie antyoksydacyjne. Wykazuje działanie cytotoksyczne na komórki raka jelita grubego u ludzi. Natomiast saponiny wywołują u człowieka hemolizę krwi.
Znalazłam informację, iż był także stosowany w leczeniu chorób serca, bólu zęba, kokluszu, bronchitu i stanów zapalnych nerek, szkorbutu, kamicy nerkowej i żółciowej (szczególnie napary, odwary oraz nalewki), stanów zapalnych moczowodów, pęcherza moczowego, retencji moczu i wody, zapalenia wątroby, żółtaczki, schorzeń prostaty oraz obrzęków, ma działanie wiatropędne, obniża stężenie cholesterolu oraz lipidów w surowicy krwi. Podobno pomaga także przy cukrzycy, zakażeniach bakteryjnych, chorobach reumatycznych, natomiast w Jordanii jest stosowany jako antidotum na toksyny zawarte w jadzie skorpiona. W niektórych krajach ze względu na obecność aldehydu weratrowego jest stosowany jako lek na jad węża. Kiedyś natknęłam się na żartobliwe stwierdzenie: "może pomoc w chorobach układu oddechowego polega na tym, że pacjent po prostu boi się kaszleć, gdyż może się przy tym posikać" autor twierdził, iż roślina ma jedynie działanie moczopędne.
Natomiast naukowo udowodniono, że mikołajek zawiera kumaryny, saponiny, flawonoidy, garbniki, kwasy fenolowe oraz olejki eteryczne. Z tego powodu są także wykorzystywane w homeopatii. Saponiny (środki, które można używać do prania, mają także aktywność przeciwdrobnoustrojową) znajdują się w korzeniu, natomiast flawonoidy oraz olejki tylko w części nadziemnej, a kumaryny w owocach i korzeniach. Jest wymieniony w Farmakopei Amerykańskiej, ze względu na zastosowanie go w homeopatii.
Roślina ta ma wiele związków metabolizmu wtórnego.
Natknęłam się także na informacje, iż jego liście można stosować jako warzywo, ze względu na dużą zawartość składników odżywczych.

A tu... (Badylka na fb)
https://www.facebook.com/659000137576920/photos/a.659010570909210.1073741826.659000137576920/922928287850769/?type=3&theater
można chwalić się do woli zdjęciami własnych okazów ;)
poniedziałek, 8 sierpnia 2016
Miechunka pomidorowa. Physalis phyladelphica.
Miechunka pomidorowa, inne nazwy to skórzasta, lepka, tomatillo, meksykański pomidor, zielony pomidor/tomate verde. Prawdopodobnie pochodzi ona z Meksyku, Salwadoru i Gwatemali. Należy do rodziny psiankowatych, kwiaty ma podobne do ziemniaka, są one pojedyncze, obcopylne w kolorze żółtym. U nas przy systematycznym zbieraniu owoców kwitnie, aż do pierwszych przymrozków. Jest wrażliwa na bardzo niskie temperatury. Łodygi są silnie rozgałęzione. Kiedy rośliny bardzo się rozrastają, wbijam dookoła dość solidne paliki i każdą łodygę bardzo delikatnie przywiązuję w kilku miejscach (nie można ich na siłę wyginać, ponieważ łatwo się łamią, dostosowuję odległość i miejsce dla palika do kształtu łodygi). Niedojrzałe owoce przypominają małe zielone pomidory, mogą ważyć nawet ponad 70 g. Tak, jak w przypadku pomidorów, owoce to jagody. U miechunki pomidorowej są dwukomorowe, bardzo soczyste, dojrzałe są żółte. Każdy z nich okryty jest skórzastym kielichem, natomiast skórkę mają pokrytą woskiem. Rośliny owocują obficie, nawet te posadzone na piaszczystym stanowisku. Z jednego krzaka bez problemu można uzyskać ponad 1,5 kg owoców, przy dogodnych warunkach znacznie więcej. Liście miechunki są pojedyncze, natomiast korzenie silnie rozrośnięte. Uprawiam ją jako warzywo. Można ją stosować także w leczeniu. Rośliny nie mogą być przesuszone, najlepiej rosną na słonecznym stanowisku, regularnie podlewane. Nie muszą być osłonięte od wiatru, są bardzo wytrzymałe. Nasiona wysiewam już w lutym lub marcu do doniczek, dzięki temu po przesadzeniu do gruntu wcześniej owocują. Nie są wrażliwe na przesadzanie. Można także wysiewać je dopiero w kwietniu do doniczek, skrzynek lub na palety. Czasami udaje się wyhodować dorodne okazy z nasion, które przezimowały w gruncie. Przy wysiewaniu w kwietniu owoce można zbierać już w lipcu, natomiast przy wczesnym wysiewie i dogodnych warunkach, jest to możliwe nawet kilka tygodni wcześniej.
Owoce na surowo nie są trujące, jednak nie są zbyt aromatyczne oraz słodkie. Polecam ich przetwarzanie. Smakują zarówno wytrawne, jak i przygotowane na słodko.
Ważne: Dzięki zawartości kwercetyny jest idealnym uzupełnieniem diety dla alergików. Kwercetyna należy do utleniaczy z grupy flawonoidów (jest żółtym barwnikiem). Wchodzi ona w skład tabletek Calcium. Ma ona silne działanie antyhistaminowe, przeciwzapalne i przeciwzakrzepowe. Jako silny utleniacz eliminuje wolne rodniki z naszego organizmu. Uszczelnia ściany naczyń krwionośnych, podnosi wydolność tlenową organizmu-dzięki temu łagodzi skutki stresu i jak wiadomo zwalcza zmęczenie.
Kwercetyna w połączeniu z witaminą C (której jest sporo w tym owocu) spowalnia procesy starzenia.
Jeszcze nie spotkałam miechunki pomidorowej na targu, ani w sklepie. Z etgo powodu polecam własną uprawę. Nasiona można kupić za ok 3-4 zł.
Oprócz witamin C, B, E i kwercetyny w owocach miechunki jest dużo potasu, pektyn (ważne w przypadku przetworów) i kwasów organicznych. Zawierają minimalne ilości saponin, związków chemicznych należących do glikozydów. Związki te mają działanie lecznicze- pobudzają wydzielanie soku żołądkowego, żółci oraz soku jelitowego, regulują poziom cholesterolu, wzmagają trawienie tłuszczy. Działają moczopędnie, przeciwbakteryjnie i wykrztuśnie. Wspomagają leczenie przeziębienia. Można z nich także przygotowywać wino oczyszczające krew (zalewając białym winem suszone owoce).
Subskrybuj:
Posty (Atom)







